Informacje:
  • Nikt nie ma dziś urodzin
  • Forum przegląda 1 użytkownik :: 0 zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 1 gość
  • Teraz jest 2018-01-23, 21:10

Reiki bez symboli i bez inicjacji

Ostatnimi czasy powstało wiele systemów używających w swej nazwie określenia Reiki i nie tylko. Co poprzez siebie niosą ? Co reprezentują ?

Re: Reiki bez symboli i bez inicjacji

Postprzez Barti » 2014-02-07, 13:00

Przyjrzałem się temu tematowi po latach.
Nieporozumieniem w temacie jest twierdzenie, że zaniechanie używania symboli Reiki przez inicjowanego Reikowca jest tym samym, co przesyłanie Reiki przez osobę nie posiadająca inicjacji i żadnych symboli.

To z całą pewnością nie jest to samo, a w temacie chodzi o możliwość przekazów Reiki przez osoby które nie przeszły żadnej inicjacji.

Leszek Boratyn nie wpisuje symboli w aurę podczas inicjacji, inni jakoś nie relacjonują innych sytuacji w tym zakresie. Przeglądnąłem internet poza Polską, okazało się, że jest tam publikowanych sporo doświadczeń tzw. samo - inicjacji, w których poszczególne osoby otrzymały energię Reiki wprost ze źródła, bez udziału mistrzów Reiki.

Najważniejsze jednak co odnalazłem po wielu latach to jasna deklaracja wybitnej Mistrzyni Reiki, Peggy Jentoft w tej sprawie.
Peggy mówiła już 10 lat temu, że samo - inicjacje są możliwe i zdarzają się. Mówiła, że spotkała się z wieloma takimi przypadkami,
jak również słyszała o takich przypadkach skądinąd.

Z Jej doświadczeń i opinii jako Mistrzyni Reiki wynika jednak kilka ważnych spraw:

1. Reikowcy "samoistni" po otrzymaniu inicjacji "rzeczywistej" przyznają, że ich siła i zakres oddziaływania Reiki zwiększyły się.
2. Osoby uzdrawiające za pomocą energii pozyskanej w wyniku samo - inicjacji, czy po prostu wprost ze Źródła, nie powinny przedstawiać się jako Reikowcy, dopóki to nie zostanie sprawdzone i potwierdzone przez doświadczonych mistrzów Reiki.
3. Reikowców samoistnych jest stosunkowo niewiele i dominujący udział wśród Reikowców nadal mają i będą mieli Reikowcy inicjowani przez mistrzów.

Zdaniem Peggy, Mistrzowie Reiki nadal są potrzebni, nie dziwię się, że ona to tak mocno akcentuje, w końcu sama była i jest Mistrzem Reiki i z tej pozycji różne stwierdzenia na temat samoinicjacji są bardziej znamienne, od stwierdzeń osób, które nie są mistrzami Reiki.

Peggy nie dotknęła tematu przekazywania energii innych niż Reiki, a w szczególności przekazywania energii czymś zanieczyszczonych, lub wprost, energii nie pochodzących od czystego źródła, które ja uważam za Boga, tylko od sił ciemności i zła, które ja nazywam siłami szatana. Po wieloletnich niedobrych doświadczeniach egzorcystów z "Reikowcami i ich pacjentami", warto ten aspekt mieć też na uwadze. O tych doświadczeniach szeroko piszą media katolickie i takie, które za katolickie się uważają.

Skąd w ogóle się bierze kierunek na Reiki bez inicjacji i bez symboli?
Tu znowu jest kilka przyczyn.

1. Oryginalne Reiki otrzymał dr Usui wprost od Źródła, bez udziału żadnych istot trzecich, bez szczególnych rytuałów i bez symboli.
2. Sto lat doświadczeń z energią Usui Reiki mówi, że osoba mistrza a nawet cała linia mistrzów ma ogromny wpływ na adepta, nie tylko na sam moment jego inicjacji,i sposób jej przeprowadzenia, ale na jego całe życie w Reiki - wiele osób chciałoby tego wpływu po prostu uniknąć.
3. Niedobre doświadczenia egzorcystów z Reikowcami trzeba tłumaczyć jednoznacznie w ten sposób, że do osób inicjowanych do ich ciał duchowych wczepiają się nieraz niekorzystne byty i myślokształty, w związku z inicjacją, lub podczas niej (pisali o tym na naszym forum także różni Reikowcy). Tacy nieszczęśnicy tracą częściowo panowanie nad swoją tożsamością i ten stan trwa czasem długo, nieraz potrzebny jest egzorcyzm.
4. Ludzie eksperymentujący z energiami duchowymi różnego rodzaju i pochodzenia posiadają w aurze rozmaite symbole, ewidentnie kłócące się z symbolami Reiki. Opisał nam to ładnie Til, na początku niniejszego tematu. Ci ludzie maja dylemat co do inicjacji Reiki, która przecież polega na operowaniu symbolami, nawet jeśli się ich nie wpisuje w aurę adepta.
5. Symbole Reiki - nie są jednoznacznym zestawem 4 znaków, ustalonych w systemie - pytanie przez kogo ? :)
Dziś za symbole Reiki uważa się mnóstwo znaków. Tzw. Shamballa Reiki podobno używa 1024 znaki. Poszczególni Mistrzowie otrzymują "swoje" znaki ze źródła, po czym przekazują je innym Reikowcom i tak mnożą się "symbole Reiki".
Zatem świadomy adept,może mieć uzasadnioną wątpliwość, co będzie użyte w jego inicjacji: czyste symbole z zestawu 4 podstawowych, jakieś inne symbole, czy nie daj Boże eksperymentalny "śmietnik symboli"?

Jest więc dość powodów, by świadomie rozważać i wprowadzać do praktyki uzdrawianie energią miłości bez inicjacji i bez symboli.

Jeszcze jedno. Pojawia się tu czasem wśród głosów stanowisko, że czym innym jest uzdrawianie energię zewnętrzną / kosmiczną/ Reiki, a czym innym uzdrawianie energią własną / bioenergią / Kundalini.
Otóż warto przypomnieć, że od czasów nieodżałowanego uzdrowiciela Pana Nardellego i od czasu jego rychłej śmierci po seansie uzdrawiania dla rzeszy zgromadzonych na stadionie, bioenergoterapeuci uświadomili sobie, że zawodowe uzdrawianie własną energią kończy się źle dla zdrowia lub nawet życia terapeuty. Żaden profesjonalista tego nie robi.


Pan Nardelli odszedł od nas w połowie lat 80-tych.

Przy okazji pytanie do zainteresowanych:
Skąd się bierze energia własna uzdrowiciela ? tzw. energia Kundalini? I kiedy uzdrowiciel się tą energią napełnia?
Warto sobie te sprawy też powyjaśniać.

A na zakończenie pełny tekst oświadczenia Peggy Jentoft w sprawie Reiki bez inicjacji. Pozwoliłem sobie to przetłumaczyć dla Was:
Czy to możliwe, aby otrzymać i realizować Reiki bez inicjacji?

Zapytano mnie, czy to możliwe, aby realizować Reiki bez inicjacji.
Wiele osób uważa, że mogą one wejść w „samo - inicjację”.

Myślę, że większość ludzi, którzy realizują prace z energią bez inicjacji nie używają Reiki. Wszyscy ludzie , których spotkałam do tej pory, którzy myśleli , że realizują Reiki bez inicjacji, którzy następnie otrzymali inicjację, powiedzieli, że ich siła i umiejętność wykorzystania energii znacznie się poprawiła i że z pewnością poczuli różnicę po inicjacji.

Istnieje wiele różnych rodzajów pracy z energią. Reiki odnosi się do konkretnych stylów pracy z energią i uzdrawiania, które mają swoje korzenie w pracy i praktykach Mikao Usui w Japonii. "Reiki" nie jest ogólnym terminem pracy z energią.

Kilku Nauczycieli Reiki, oprócz mnie, czasami miało duchową podpowiedź, nie wiadomo skąd, do uruchomienia inicjacji na odległość. Wydaje się , że niektóre z "samo – inicjacji” mogą dotyczyć przekazu od drugiego człowieka.

Kilka praktyków Reiki mówiło mi, że myśleli, że już miałam Reiki, kiedy stosowałam metody energetyczne jakie obudziły się we mnie naturalnie. Jednak poczułam różnicę po inicjacji, w zakresie niezawodności przepływu.
Mogłam i nadal mogę uruchomić oryginalną energię "chi" i energie kryształów, używane przed Reiki, a także wiele innych, później otrzymanych przez inicjacje.
.
Myślę, że na pewno można otrzymać inicjację Reiki bezpośrednio z duchowego źródła. Myślę, że, jak na razie, jest to dość rzadkie i nie zastąpi ludzkiego oddziaływania w jakichś formach kształcenia formalnego i inicjacji.

Myślę, że cokolwiek doświadczył Sensei Usui na Górze, mogło to z powodzeniem zawierać bezpośredni przekaz równoważny z inicjacją. Myślę, że wiele osób może być wprowadzonych w energie i systemy. Myślę też, że nawet jeśli ktoś uważa, że otrzymał bezpośredni przekaz inicjacji Reiki, powinien on z prozaicznych powodów, potwierdzić go rozpoznawalną w świecie inicjacją.

Otrzymałam to, co można nazwać inicjacją Mistrza Reiki od Przewodnika, zanim później otrzymałam „realną” inicjację mistrzowską w realnym świecie. Teraz czuję, że była to uzasadniona inicjacja, ze względu zarówno na potwierdzenie podczas tej inicjacji pewnych otrzymanych wcześniej informacji, jak też dla moich doświadczeń po otrzymaniu mojej pierwszej oficjalnej inicjacji mistrzowskiej w Reiki, w rzeczywistym czasie i przestrzeni i od prawdziwych ludzi.

Inni ludzie, inicjowani przez tę samą osobę, Pana Tsuji Takamori, twierdzili, że otrzymane przez nich informacje i metody różniły się nieco od tego, co ja dostałam .
Nie wiedziałabym , że prawdziwa informacja została zawarta w tym przekazie, gdybym nie otrzymała później „realnej, ziemskiej” inicjacji mistrzowskiej i częściowo z powodu szoku przy otrzymywaniu inicjacji i wobec tego rodzaju spotkania (było to jedno z pierwszych, na samym początku), nie byłam z początku przekonana o jego realności.

W wielu systemach przekazywanych chanellingowo pierwszy odbiorca otrzymuje polecenie, aby pozyskać pierwszą osobę, którą zainicjuje / reinicjuje w celu utrwalenie i uziemienia systemu. Dla wstępnej inicjacji miałam zestaw bardzo żywych i intensywnych snów inicjacyjnych w buddyjskiej świątyni w nocy przed moją pierwszą inicjacją w Reiki.

Jedną z najważniejszych rzeczy jest to, że Słoneczny Anioł ( towarzysz Anioła Stróża) i Wyższe Ja mogą działać by pomóc Ci przekazywać i łączyć się z uzdrawiającymi energiami i informacjami. Ludzie mogą mieć częściej tego rodzaju doświadczenia, jeśli aktywnie działają dla połączenia się z duchem i uniwersalnym źródłem.

Zostałam przebudzona lub zainicjowana do wielu energii zarówno bezpośrednio jak i podczas warsztatów i zajęć, a często, gdy słyszałam o nowym systemie, mogłam pokazać jego działanie na próbce, a nawet dla kilku przypadków, jednak bez zajęć nie mogłabym tego pokazać i potwierdzić. Jest często zauważalna różnica, kiedy chciałam uruchomić energię z systemu , do którego nie zostałam zainicjowana. One mogą przychodzić raczej jako energia przekazywana, a nie wypełniające mnie w taki sam sposób jak to często robi energia, w którą jestem inicjowana.
Chociaż może to być możliwe, w niektórych przypadkach, aby otrzymać bezpośrednio inicjację Reiki, lub dokonać tzw. "samo inicjacji”, to niemożliwe jest, aby wiedzieć na pewno, że to jest właśnie Reiki, bez inicjacji w tę energię w warunkach rzeczywistych. Osoba, która pozyskała wyłącznie duchową inicjację Reiki, nie może uważać się za praktykującego Reiki bez ważnego potwierdzenia tego przez doświadczonych praktyków Reiki i to tylko wtedy, kiedy praktykował oni i starannie studiowali zasady i techniki Reiki.


http://www.pjentoft.com/Without-attunement.html
Avatar użytkownika
Barti
 
Posty: 781
Dołączył(a): 2006-03-16, 17:12
Lokalizacja: Katowice

Re: Reiki bez symboli i bez inicjacji

Postprzez Metatron » 2014-02-07, 13:31

Barti napisał(a):1. Reikowcy "samoistni" po otrzymaniu inicjacji "rzeczywistej" przyznają, że ich siła i zakres oddziaływania Reiki zwiększyły się.

Nom i to jest ciekawe. Samoinicjację dostaję się najczęściej podczas medytacji. Ja uważam że poprzez swoją duchową drogę dotarły one do innych częstotliwości-wibracji prze co nastąpiło dostrojenie i powiększenie spektrum oddziaływania. :568:

Barti napisał(a):2. Osoby uzdrawiające za pomocą energii pozyskanej w wyniku samo - inicjacji, czy po prostu wprost ze Źródła, nie powinny przedstawiać się jako Reikowcy, dopóki to nie zostanie sprawdzone i potwierdzone przez doświadczonych mistrzów Reiki.

Moim zdaniem jest to niemożliwe do kwalifikowania.
Bo kto to zrobi ?Kto okaże się takim bufonem i ignorantem żeby obwołać się osobą która może tego dokonać?
Barti napisał(a):3. Reikowców samoistnych jest stosunkowo niewiele i dominujący udział wśród Reikowców nadal mają i będą mieli Reikowcy inicjowani przez mistrzów.

To się może szybko zmienić - coraz więcej osób poświęca się wysokim medytacjom i nie idzie już na "gotowiznę" do mistrzów Reiki :D

Barti napisał(a):1. Oryginalne Reiki otrzymał dr Usui wprost od Źródła, bez udziału żadnych istot trzecich, bez szczególnych rytuałów i bez symboli.

Przekazy mówią co innego. Podobno Usui znalazł manuksrypt z opisem techniki medytacji którą zrealizował na górze Kurama. W manuskrypcie podane były podobno owe symbole które mu się później ukazały podczas inicjacji ukazały.
Tak więc ktoś tu zmyśla kłamie i koloryzuję. Pytanie kto :P
Barti napisał(a):2. Sto lat doświadczeń z energią Usui Reiki mówi, że osoba mistrza a nawet cała linia mistrzów ma ogromny wpływ na adepta,

No z tą linią to bym nie przesadzał. Owszem może się trafić mistrz psychopata - ale co mają do tego jego nauczyciele?
Barti napisał(a):3. Niedobre doświadczenia egzorcystów z Reikowcami trzeba tłumaczyć jednoznacznie w ten sposób, że do osób inicjowanych do ich ciał duchowych wczepiają się nieraz niekorzystne byty i myślokształty, w związku z inicjacją, lub podczas niej (pisali o tym na naszym forum także różni Reikowcy). Tacy nieszczęśnicy tracą częściowo panowanie nad swoją tożsamością i ten stan trwa czasem długo, nieraz potrzebny jest egzorcyzm.

Moim zdaniem jedni i drudzy potrzebują dobrego psychiatry.

Barti napisał(a):5. Symbole Reiki - nie są jednoznacznym zestawem 4 znaków, ustalonych w systemie - pytanie przez kogo ?
Dziś za symbole Reiki uważa się mnóstwo znaków. Tzw. Shamballa Reiki podobno używa 1024 znaki. Poszczególni Mistrzowie otrzymują "swoje" znaki ze źródła, po czym przekazują je innym Reikowcom i tak mnożą się "symbole Reiki".
Zatem świadomy adept, może mieć uzasadnioną wątpliwość, co będzie użyte w jego inicjacji: czyste symbole z zestawu 4 podstawowych, jakieś inne symbole, czy nie daj Boże eksperymentalny "śmietnik symboli"?

Ale Usui Reiki - nadal nazywa się Usui Reiki i posiada nadal stałą ilość symboli. A już The Alliance na pewno w tym króluje. Tak więc chyba nie ma się czego obawiać. Bo nikt Shambala Reiki nie przedstawia jako Usui Reiki.
Avatar użytkownika
Metatron
Administrator
Administrator
 
Posty: 2132
Dołączył(a): 2005-05-07, 12:09
Lokalizacja: Toruń ^_^

Re: Reiki bez symboli i bez inicjacji

Postprzez Barti » 2014-02-07, 15:20

Metatron napisał(a):
Barti napisał(a):1. Reikowcy "samoistni" po otrzymaniu inicjacji "rzeczywistej" przyznają, że ich siła i zakres oddziaływania Reiki zwiększyły się.

Nom i to jest ciekawe. Samoinicjację dostaję się najczęściej podczas medytacji. Ja uważam że poprzez swoją duchową drogę dotarły one do innych częstotliwości-wibracji prze co nastąpiło dostrojenie i powiększenie spektrum oddziaływania.


Bardzo trafne spostrzeżenie.
Samoinicjacje docierają do ludzi w medytacjach, a czasem w aktach iluminacji. Np. Patrick Zeigler otrzymał inicjację SEKHEM w taki właśnie sposób.
http://www.skhm.org/skhm/intro.html

Jednak zawsze docierają te samo inicjacje do osób, które są gotowe, które są na odpowiednim stopniu dojrzałości duchowej, by te inicjacje przyjąć. Nie inaczej było ze świętym Pawłem, wcześniej znanym jako Szaweł na drodze do Damaszku. Ob był gotowy, tylko potrzebował błysku światła, pchnięcia na właściwą drogę. I tak się stało, a chrześcijaństwo czerpie z tego zdarzenia po dziś dzień dobre owoce.

Metatron napisał(a):
Barti napisał(a):2. Osoby uzdrawiające za pomocą energii pozyskanej w wyniku samo - inicjacji, czy po prostu wprost ze Źródła, nie powinny przedstawiać się jako Reikowcy, dopóki to nie zostanie sprawdzone i potwierdzone przez doświadczonych mistrzów Reiki.

Moim zdaniem jest to niemożliwe do kwalifikowania.
Bo kto to zrobi ?Kto okaże się takim bufonem i ignorantem żeby obwołać się osobą która może tego dokonać?

Oddajmy złośliwe epitety złośliwcom.
Doświadczenia Reiki nie trzeba specjalnie ogłaszać. Po prostu albo się je ma albo nie ma.
Chrześcijański Mistrz Jezus uczył:
"Po owocach ich poznacie".

Każdy kto jest praktykiem Reiki, a szczególnie Mistrzowie Reiki, wyczuwają tę szczególną energię, ponieważ jej doświadczają na co dzień, nieraz, od lat. Więc to jest pierwszy sprawdzian. Energia Reiki powinna być "reikopodobna".
Drugi sprawdzian to te sygnalizowane przez Jezusa - owoce.
Przyglądamy się temu jak działa i co czyni energia płynąca od osoby samo inicjowanej. Pamiętamy, że Reiki nigdy nie robi nikomu krzywdy. Tak samo powinno być z tą energią, jaką obserwujemy. Skutki jej działania powinny być uzdrawiające i harmonizujące, niosące miłość, a nie coś odwrotnego.
Wreszcie, przyglądamy się samej osobie która dokonuje przekazów energii. Czy zdaje sobie ta osoba sprawę z tego co czyni? Czy potrafi przekazywać energię na odległość w czasie i przestrzeni? Czy ma, właściwą dla Reikowców pokorę wobec sprawczego działania (bądź nie - działania) przesyłanej energii? Czy zna i stosuje podstawowe zasady BHP i etyki w stosowaniu Reiki?

Kiedy zaczynaliśmy prace na forum, zaczynał swe dzieło także jeden z mistyków Reiki, Ole Gabrielsen. Wówczas panowały jeszcze dylematy, czy energie przekazywane przez Gabrielsena są Reiki, czy nie są Reiki.
Pamiętam swoje osobiste dyskusje z Armawirem na ten temat.
On mi powiedział wprost:
To się po prostu czuje.


Żadne metody rozumowo umysłowe i racjonalne analizy nie zastąpią odczuwania energii, choć mogą je świetnie uzupełniać.

Myślę, że większość Reikowców wie doskonale co znaczą te słowa.

Oprócz wyczuwania, właściwą metodą podejścia do sprawy jest medytacja.

Uważam, że Reikowcy nie stanowią szczególnego Narodu Wybranego i nieuzasadnione jest podwyższanie sobie ego za pomocą "bycia Reikowcem". Natomiast wrażliwość energetyczna, odczuwanie energii duchowych i działanie energetyczne Reikowców dają się sprowadzić do jakiegoś wspólnego mianownika, o którym można byłoby książki pisać :)

Metatron napisał(a):
Barti napisał(a):3. Reikowców samoistnych jest stosunkowo niewiele i dominujący udział wśród Reikowców nadal mają i będą mieli Reikowcy inicjowani przez mistrzów.

To się może szybko zmienić - coraz więcej osób poświęca się wysokim medytacjom i nie idzie już na "gotowiznę" do mistrzów Reiki :D


Dokładnie tak to odczuwam. Dziś spotyka się coraz więcej ludzi, którzy nawet nie wiedzą, że uzdrawiają, a czynią to samoistnie, dzięki emanującej przez te osoby energii.

Peggy napisała swój tekst 10 lat temu, sytuacja zmieniła się znacznie od tamtego czasu.

Metatron napisał(a):
Barti napisał(a):1. Oryginalne Reiki otrzymał dr Usui wprost od Źródła, bez udziału żadnych istot trzecich, bez szczególnych rytuałów i bez symboli.

Przekazy mówią co innego. Podobno Usui znalazł manuksrypt z opisem techniki medytacji którą zrealizował na górze Kurama. W manuskrypcie podane były podobno owe symbole które mu się później ukazały podczas inicjacji ukazały.
Tak więc ktoś tu zmyśla kłamie i koloryzuję. Pytanie kto :P


I znowu zostawmy złośliwości złośliwym.
Na temat oryginalnego sposobu otrzymania przez Usui oryginalnej metody uzdrawiania, jaką nazywa się Usui Shiki Ryoho Reiki, krąży wiele legend i ich wariantów. Legendy żyją własnym życiem. Część z nich ma wyraźnie zabarwienie buddyjskie, część ma zabarwienie chrześcijańskie.
To, co napisałeś, jest jedną z wersji.

Metatron napisał(a):
Barti napisał(a):2. Sto lat doświadczeń z energią Usui Reiki mówi, że osoba mistrza a nawet cała linia mistrzów ma ogromny wpływ na adepta,

No z tą linią to bym nie przesadzał. Owszem może się trafić mistrz psychopata - ale co mają do tego jego nauczyciele?


Pierwszy raz słyszę, że uczniowie pytający mistrzów o ich linie Reiki są zmartwieni, że na linii mógł być jakiś psychopata.... :shock:

Mecik, to trochę inaczej chyba jednak jest z tymi liniami 8)

Najogólniej rzecz biorąc, w Reiki są trzy główne linie: od Usui - bez zmian w oryginalnym japońskim podejściu, od Usui/Hayashi/Takata - Reiki tzw. "zachodnie" i od Gabrielsena - całkowicie modernistyczne.

Uczniowie mają prawo wiedzieć według jakiej linii i techniki będą inicjowani, bo od tego bardzo zależy ich własna Reikowa działalność.

Metatron napisał(a):
Barti napisał(a):3. Niedobre doświadczenia egzorcystów z Reikowcami trzeba tłumaczyć jednoznacznie w ten sposób, że do osób inicjowanych do ich ciał duchowych wczepiają się nieraz niekorzystne byty i myślokształty, w związku z inicjacją, lub podczas niej (pisali o tym na naszym forum także różni Reikowcy). Tacy nieszczęśnicy tracą częściowo panowanie nad swoją tożsamością i ten stan trwa czasem długo, nieraz potrzebny jest egzorcyzm.

Moim zdaniem jedni i drudzy potrzebują dobrego psychiatry.


Kwalifikowany egzorcysta wymaga konsultacji psychiatrycznej przed przystąpieniem do działania. Jeżeli przypadek jest ewidentnie psychiatryczny, nie dokonuje się egzorcyzmów tylko przekazuje przypadek psychiatrze.

Metatron napisał(a):Usui Reiki - nadal nazywa się Usui Reiki i posiada nadal stałą ilość symboli. A już The Alliance na pewno w tym króluje. Tak więc chyba nie ma się czego obawiać. Bo nikt Shambala Reiki nie przedstawia jako Usui Reiki.


Zamieszanie nie polega na tym, że ludzie mylą odmiany Reiki z Usui Reiki, tylko na tym, że te wszystkie energie są Reiki. I niektóre z nich mają 1024 symbole a niektóre żadnego :D
Również w Usui Reiki od czasów Diane Stein mamy do czynienia z dwoma rodzajami symbolu mistrzowskiego (tradycyjnego japońskiego Dai Ko Myo i symbolu tybetańskiego o tej samej nazwie). Również w Usui Reiki, w którymś momencie, dziś nie bardzo wiadomo, w którym, pojawiła się pozycja Wielkiego Mistrza Reiki i klucze wielkomistrzowskie. Wątek oczywiście pojawił się w Reiki "zachodnim" jednak nadal pozostaje ta linia linią Usui Reiki.

To się ludziska na świecie połapali za głowy i zaczynają to jakoś składać i układać i ogarniać. Także bez symboli i niekoniecznie w kierunku inicjacji w energie Gabrielsena.
I bardzo dobrze :)
Avatar użytkownika
Barti
 
Posty: 781
Dołączył(a): 2006-03-16, 17:12
Lokalizacja: Katowice

Re: Reiki bez symboli i bez inicjacji

Postprzez Metatron » 2014-02-07, 17:09

Barti napisał(a):Jednak zawsze docierają te samo inicjacje do osób, które są gotowe, które są na odpowiednim stopniu dojrzałości duchowej, by te inicjacje przyjąć.
Muszę ci przyznać że masz niebywałą umiejętność stwierdzania oczywistej oczywistości tak jakby była wielkim odkryciem - gratuluje :D
Można też powiedzieć że osoby gotowe są w stanie wejść na taki poziom w medytacji że doświadczają tych że energii. No i kto ma racje ? Wychodzi na
to że zwał jak zwał.

Barti napisał(a):Oddajmy złośliwe epitety złośliwcom.
Doświadczenia Reiki nie trzeba specjalnie ogłaszać. Po prostu albo się je ma albo nie ma.

Barti napisał(a):Energia Reiki powinna być "reikopodobna".

Woow - czyli jesteś specjalistą w tej dziedzinie a twoje kryteria to reikipodobieństwo ? To jednak jest za mało. I to stanowczo. Zeigler podobno otrzymał energię - ale jakoś nie poważył się na nazwanie jej Reiki, choć jest Reikipodobna i po owocach ją się poznaje :P (pomaga)
Dlatego pozwól że ci wytłumaczę. Bufon i ignorant to nie są złośliwości. Według mnie są to cechy osoby która w swoim mniemaniu jest tak doświadczona i wszechwiedząca że porywa się na stwierdzenie że może scharakteryzować rodzaj energii którą posługuję się inny człowiek. Tak na marginesie - równie dobrze mogłaby scharakteryzować Boga.

Barti napisał(a):Czy zna i stosuje podstawowe zasady BHP i etyki w stosowaniu Reiki?
I na tym się opierasz??? Serio?? Na tej podstawie powiesz że ktoś ma Reiki a ktoś ma co innego?
Skoro potrafisz to zrobić w oparciu a takie przesłanki to zaprawdę - mistrzem jesteś wielkim.
Barti napisał(a):Myślę, że większość Reikowców wie doskonale co znaczą te słowa. Oprócz wyczuwania, właściwą metodą podejścia do sprawy jest medytacja

A ty jesteś tak biegły w tej sztuce że możesz stwierdzić - ten to reikowiec a tamten to nie reikowiec? Powyczuwać to sobie możesz własną osobę. Więcej pokory Barti - więcej pokory..

Barti napisał(a):znowu zostawmy złośliwości złośliwym.
Na temat oryginalnego sposobu otrzymania przez Usui oryginalnej metody uzdrawiania, jaką nazywa się Usui Shiki Ryoho Reiki, krąży wiele legend i ich wariantów. Legendy żyją własnym życiem. Część z nich ma wyraźnie zabarwienie buddyjskie, część ma zabarwienie chrześcijańskie.
To, co napisałeś, jest jedną z wersji

Aaaaahaaaa - wiesz.... jakoś nie udało ci się o tym wcześniej wspomnieć.
Wypowiedziałeś się w sposób obwieszczający prawdę. Ale dobrze że się sam teraz poprawiłeś, bo już myślałem że było dokładnie tak jak to opisałeś.

Barti napisał(a):Pierwszy raz słyszę, że uczniowie pytający mistrzów o ich linie Reiki są zmartwieni, że na linii mógł być jakiś psychopata....

A są zmartwieni ? Bo ja nic nie pisałem na ten temat.
Może są.
Cholera ich tam wie..
Barti napisał(a):Najogólniej rzecz biorąc, w Reiki są trzy główne linie: od Usui - bez zmian w oryginalnym japońskim podejściu, od Usui/Hayashi/Takata - Reiki tzw. "zachodnie" i od Gabrielsena - całkowicie modernistyczne.

Brawo - znowu oczywista oczywistość. Jednak nie tylko Gabrielsen wypuścił swoje Reiki- i na pewno nie jest to żadna główna linia. Ma swoich fanów - to wszystko.
Barti napisał(a):Kwalifikowany egzorcysta wymaga konsultacji psychiatrycznej przed przystąpieniem do działania. Jeżeli przypadek jest ewidentnie psychiatryczny, nie dokonuje się egzorcyzmów tylko przekazuje przypadek psychiatrze.


Egzorcysta to w naszych czasach określenie fachu - a nie urzędu w kościele katolickim. Co to znaczy kwalifikowany egzorcysta ??? To fikcja.

Barti napisał(a):A na zakończenie pełny tekst oświadczenia Peggy Jentoft

A kim jest ta Pani że musi pisać oświadczenia ?
Avatar użytkownika
Metatron
Administrator
Administrator
 
Posty: 2132
Dołączył(a): 2005-05-07, 12:09
Lokalizacja: Toruń ^_^

Re: Reiki bez symboli i bez inicjacji

Postprzez Barti » 2014-02-07, 21:37

Metatron napisał(a):Można też powiedzieć że osoby gotowe są w stanie wejść na taki poziom w medytacji że doświadczają tych że energii. No i kto ma racje ? Wychodzi na to że zwał jak zwał.


Myślę, że w dyskusjach o sprawach ducha nigdy nie chodzi o żadne racje.
W tych sprawach każdy ma swoje odczucia, które wypada uszanować, nawet, jeśli mamy odczucia odmienne.

Metatron napisał(a):
Barti napisał(a):Doświadczenia Reiki nie trzeba specjalnie ogłaszać. Po prostu albo się je ma albo nie ma.

Barti napisał(a):Energia Reiki powinna być "reikopodobna".


Woow - czyli jesteś specjalistą w tej dziedzinie a twoje kryteria to reikipodobieństwo ? To jednak jest za mało. I to stanowczo.


A jakie są Twoje kryteria?
Ty naprawdę nie czujesz, czy płynie energia Reiki czy coś innego?

Metatron napisał(a):Zeigler podobno otrzymał energię - ale jakoś nie poważył się na nazwanie jej Reiki, choć jest Reikipodobna i po owocach ją się poznaje :P (pomaga)


Patrick Zeigler przekazał nam energię wraz z jej nazwą, jaką otrzymał w przekazie bezpośrednim. Równocześnie, Patrick stwierdza i potwierdza, ze SEKHEM jest energią Reiki, że to jest to samo.

Patrick w odpowiedzi na pytania o Reiki i o inicjacje, mówi tak:

P: Czy uważa Pan, że ta energia jest formą Reiki ? Czy jest to coś spoza Reiki ?

O: Mam wrażenie, że w wyniku połączenia, jakie zrobiłem, kiedy byłem w Egipcie, ciągnęło mnie do Reiki, ponieważ energia Reiki i struktura wokół Reiki były dla mnie ważne, by je poznać. Są one połączone ze sobą. Te energie są jako jedno. Nie rozdzielam ich. Więc jeśli ktoś przychodzi do mnie i pyta, czy "robię" Reiki, mówię: "Tak, noszę energię Reiki."
Nie oddzielam tego. Jeśli ktoś chce inicjację taką, jak od Mistrza Reiki, mam dać mu to i niech wiedzą, że tak naprawdę nie robi się niczego więcej. Będzie mi miło zrobić to dla Ciebie, jeśli chcesz symbole. W rzeczywistości odsyłam ich do książki Diane Stein.

P: Jakie jest Twoje zdanie na temat inicjacji na odległość?

O: Jest moim doświadczeniem, że każdy człowiek ma swój własny, najlepszy sposób otrzymywania energii.Niektórzy ludzie wolą inicjację na odległość, inni wolą otrzymać ją przez bezpośredni, osobisty kontakt.

Ci, którzy mieli szkolenie SKHM, są świadomi, że moje podejście do inicjacji znacznie się zmieniło od czasu wprowadzenia Seichim. Pierwsze inicjacje oparto na modelu Reiki, w którym używano symboli, każdy symbol reprezentował nowy stopień. System ten tworzył zależność od mistrza inicjującego ucznia do kolejnych nowych stopni, lub wprowadzającego go do nowych obszarów. Naprawdę musiałem zapytać, co naprawdę dzieje się w tym procesie. Na jego końcu tworzyła się grupka osób, które twierdziły, że są jedynymi, którzy mogą inicjować w te inne obszary, co przyniosło wiele dysharmonii w społeczności Seichim. Każdy uważał, że w jego obszarze jest wyższa częstotliwość. Wnioski, do jakich doszedłem, aby to wykluczyć, były, że to nie tyle stopień Mistrza prowadzi do wyższych wibracji, ale zdolność odbiorcy, aby móc tę wibrację otrzymać,gdy jest ją w stanie przyjąć. Istnieje kilka czynników zaangażowanych w ten proces, które nazywam aktualnie SKHM - khet , co oznacza Sekhem w ciele.

Przede wszystkim chęć odbioru. Ważnym czynnikiem jest też zaufanie. Jeśli człowiek nie ufa nauczycielowi, to proces inicjacji może być utrudniony. To zaufanie jest takim samym czynnikiem, jak to, czy inicjacja jest osobista, bezpośrednia, czy na odległość. Jeśli ktoś nie ufa inicjacji na odległość, jego doświadczenie będzie inne od osobistej, bezpośredniej inicjacji. Jest wiele dyskusji w wielu grupach Reiki co do ważności inicjacji na odległość. Wiemy, że wiele osób osiągnęło w nich istotne powodzenie.
Hej, jeśli niektórzy ludzie doznają cudownych uzdrowień przez oglądanie ewangelisty telewizyjnego, to dlaczego by nie otrzymywać tą drogą inicjacji?

Dla mnie sprowadza się to do tego, że ludzie ufają i wierzą, że to wszystko jest możliwe. Nauczyłem się i doświadczyłem, że wszystko jest możliwe, to pozostawia otwarte drzwi dla cudów wydarzających się spontanicznie.
Miłość dla wszystkich Was, Patrick


http://www.skhm.org/skhm/vraagenantwoord.html

Metatron napisał(a):Dlatego pozwól że ci wytłumaczę. Bufon i ignorant to nie są złośliwości. Według mnie są to cechy osoby która w swoim mniemaniu jest tak doświadczona i wszechwiedząca że porywa się na stwierdzenie że może scharakteryzować rodzaj energii którą posługuję się inny człowiek. Tak na marginesie - równie dobrze mogłaby scharakteryzować Boga.


Nie bardzo rozumiem o czym mówisz.
Każdy, kto zna Boga, wie, że zanim Go poznał, chodził jak ślepy, nie widząc Go, mimo, że On był i jest WSZĘDZIE.
Podobnie każdy Reikowiec, a zwłaszcza wieloletni praktyk Reiki rozpozna z łatwością energię Reiki z daleka i odróżni ją od innych energii. Jeśli tak nie jest, to albo ten Reikowiec jest jeszcze bardzo niedoświadczony, albo może nie jest w Reiki?

Metatron napisał(a):
Barti napisał(a):Czy zna i stosuje podstawowe zasady BHP i etyki w stosowaniu Reiki?
I na tym się opierasz??? Serio?? Na tej podstawie powiesz że ktoś ma Reiki a ktoś ma co innego?
Skoro potrafisz to zrobić w oparciu a takie przesłanki to zaprawdę - mistrzem jesteś wielkim.


Nie wybieraj z kontekstu jednego aspektu by ośmieszyć moje stanowisko.

Metatron napisał(a):
Barti napisał(a):Myślę, że większość Reikowców wie doskonale co znaczą te słowa. Oprócz wyczuwania, właściwą metodą podejścia do sprawy jest medytacja

A ty jesteś tak biegły w tej sztuce że możesz stwierdzić - ten to reikowiec a tamten to nie reikowiec? Powyczuwać to sobie możesz własną osobę. Więcej pokory Barti - więcej pokory.

Napisałem tu nieco o czymś innym.
Nawiasem Reikowców się wyczuwa wśród tłumu, a Mistrzów Reiki widać z daleka po wysokich koronach.
Metatron napisał(a):
Barti napisał(a):znowu zostawmy złośliwości złośliwym.
Na temat oryginalnego sposobu otrzymania przez Usui oryginalnej metody uzdrawiania, jaką nazywa się Usui Shiki Ryoho Reiki, krąży wiele legend i ich wariantów. Legendy żyją własnym życiem. Część z nich ma wyraźnie zabarwienie buddyjskie, część ma zabarwienie chrześcijańskie.
To, co napisałeś, jest jedną z wersji

Aaaaahaaaa - wiesz.... jakoś nie udało ci się o tym wcześniej wspomnieć.
Wypowiedziałeś się w sposób obwieszczający prawdę. Ale dobrze że się sam teraz poprawiłeś, bo już myślałem że było dokładnie tak jak to opisałeś.


Cieszę się, że nie trzymasz się kurczowo "swojej" wersji okoliczności przekazania Reiki mistrzowi Usui. Bo przecież żadna z wersji krążących po swiecie na ten temat nie ma materialnych dowodów i pewnie nigdy takie dowody nie zostaną objawione. Bo niby po co to komu?

Metatron napisał(a):
Barti napisał(a):Pierwszy raz słyszę, że uczniowie pytający mistrzów o ich linie Reiki są zmartwieni, że na linii mógł być jakiś psychopata....

A są zmartwieni ? Bo ja nic nie pisałem na ten temat.
Może są.
Cholera ich tam wie..


Myślałem, że martwisz się, że zachodnie Reiki, w które większość z nas jest zainicjowana, ma na początku linii Pana Hayashi, który popełnił samobójstwo, czym, zdaniem niektórych dzisiejszych opiniujących, udowodnił swoje niepełne zdrowie psychiczne. Szczególnie ten fakt podkreślają niektórzy działacze katoliccy.
Cieszę się, że nie podzielasz tej opinii.

Metatron napisał(a):
Barti napisał(a):Najogólniej rzecz biorąc, w Reiki są trzy główne linie: od Usui - bez zmian w oryginalnym japońskim podejściu, od Usui/Hayashi/Takata - Reiki tzw. "zachodnie" i od Gabrielsena - całkowicie modernistyczne.

Brawo - znowu oczywista oczywistość. Jednak nie tylko Gabrielsen wypuścił swoje Reiki- i na pewno nie jest to żadna główna linia. Ma swoich fanów - to wszystko.


Co prawda, to prawda.

Metatron napisał(a):
Barti napisał(a):Kwalifikowany egzorcysta wymaga konsultacji psychiatrycznej przed przystąpieniem do działania. Jeżeli przypadek jest ewidentnie psychiatryczny, nie dokonuje się egzorcyzmów tylko przekazuje przypadek psychiatrze.


Egzorcysta to w naszych czasach określenie fachu - a nie urzędu w kościele katolickim. Co to znaczy kwalifikowany egzorcysta ??? To fikcja.

Egzorcyści kościelni są przygotowywani do swej funkcji na wyspecjalizowanych kursach.

Metatron napisał(a):
Barti napisał(a):A na zakończenie pełny tekst oświadczenia Peggy Jentoft

A kim jest ta Pani że musi pisać oświadczenia ?


Pani Peggy Jentoft jest wieloletnim Mistrzem Reiki. dzieliła się Ona swoimi doświadczeniami w Reiki i w rozwoju duchowym, gdy Ty i ja nie byliśmy w ogóle Reikowcami. Zrobiła ogromnie wiele dla uporządkowania wiedzy o Reiki na świecie.
Na jej stronie możemy dowiedzieć się mnóstwa rzeczy, które niby są oczywiste, jednak z różnych powodów te prawdy nie dotarły do współczesnych Reikowców i trzeba je kolejnym pokoleniom przypominać.

http://pjentoft.com/

Napisałem może niezręcznie, że Peggy napisała oświadczenie. Oczywiście ten artykuł nie ma charakteru jakiegoś oficjalnego oświadczenia. To jest zestawienie wieloletnich doświadczeń Peggy z jej uczniami i wieloma innymi osobami, o jakich zdecydowała się nam powiedzieć.

Pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Barti
 
Posty: 781
Dołączył(a): 2006-03-16, 17:12
Lokalizacja: Katowice

Re: Reiki bez symboli i bez inicjacji

Postprzez nakme » 2014-02-07, 23:12

Barti napisał(a):I jeszcze wyjaśnienie co do symboli.
Jeśli decydujesz się na posługiwanie się Reiki bez inicjacji to warto być w tym konsekwentnym. Pozyskiwanie Reiki wprost od Boga nie potrzebuje ani magicznych zaklęć, ani pośredników w postaci innych osób i ich inicjacji, ani wpisywania przez Mistrzów symboli, czy nawet błogosławieństw Mistrzów.


Barti napisał(a):Z Jej doświadczeń i opinii jako Mistrzyni Reiki wynika jednak kilka ważnych spraw:

1. Reikowcy "samoistni" po otrzymaniu inicjacji "rzeczywistej" przyznają, że ich siła i zakres oddziaływania Reiki zwiększyły się.


Z przytoczonego przez Ciebie tekstu wywnioskowałam, że nawet jeśli doszło do samo-inicjacji to incjacja "rzeczywista" od Mistrza Reiki tu na ziemi jest przydatna. Twoja pierwsza wypowiedź stoi z tym w sprzeczności, bo skoro "nie potrzebuje ani magicznych zaklęć, ani pośredników w postaci innych osób i ich inicjacji, ani wpisywania przez Mistrzów symboli, czy nawet błogosławieństw Mistrzów", to czy to co boskie potrzebuje potwierdzenia człowieka? Inną kwestią jest wg mnie to czy osoba dostająca dar od Boga, Istoty Wyższej, chciałaby używać nazwy Reiki do określenia tej energii? myślę, że osoby, które w różnych kościołach chrześcijańskich uzdrawiają mocą Ducha Św. nie chciałyby być nazwane Reikowcami skoro kościół Reiki potępia, inna sprawa, że ruchy charyzmatyczne KK jedynie toleruje.
I inna kwestia czy osoby z samoistną inicjacją chcą być nazywani Reikowcami, czy też co niektórzy Reikowcy chcą, żeby nazwę Reiki rozszerzyć na tę grupę osób.

Barti napisał(a):5. Symbole Reiki - nie są jednoznacznym zestawem 4 znaków, ustalonych w systemie - pytanie przez kogo ?

Myślę, że człowiek uczony w piśmie powinien to wiedzieć, ew. próbować prześledzić. Jak świat światem Usui Reiki ma 4 symbole, jeśli używa innych to pochodzą one z określonego systemu Reiki, a więc z Threshold, Tybetańskiego, albo innego. Myślę, że w Twojej wypowiedzi jest nieścisłość, bo gdy mówimy Reiki myslimy o Usui Reiki, gdy chcemy mówić o jakimś systemie, mówimy jego pełną nazwę, stąd możliwość nieporozumień.

I na koniec jedno pytanie: co skłoniło Cię do "odgrzania" tego tematu?
Avatar użytkownika
nakme
 
Posty: 273
Dołączył(a): 2010-01-23, 19:08
Lokalizacja: Anglia

Re: Reiki bez symboli i bez inicjacji

Postprzez mar iusz » 2014-02-07, 23:54

Barti napisał(a):Myślę, że w dyskusjach o sprawach ducha nigdy nie chodzi o żadne racje.
W tych sprawach każdy ma swoje odczucia, które wypada uszanować, nawet, jeśli mamy odczucia odmienne.

Metatron napisał(a):
Barti napisał(a):znowu zostawmy złośliwości złośliwym.
Na temat oryginalnego sposobu otrzymania przez Usui oryginalnej metody uzdrawiania, jaką nazywa się Usui Shiki Ryoho Reiki, krąży wiele legend i ich wariantów. Legendy żyją własnym życiem. Część z nich ma wyraźnie zabarwienie buddyjskie, część ma zabarwienie chrześcijańskie.
To, co napisałeś, jest jedną z wersji

Aaaaahaaaa - wiesz.... jakoś nie udało ci się o tym wcześniej wspomnieć.
Wypowiedziałeś się w sposób obwieszczający prawdę. Ale dobrze że się sam teraz poprawiłeś, bo już myślałem że było dokładnie tak jak to opisałeś.


Cieszę się, że nie trzymasz się kurczowo "swojej" wersji okoliczności przekazania Reiki mistrzowi Usui. Bo przecież żadna z wersji krążących po swiecie na ten temat nie ma materialnych dowodów i pewnie nigdy takie dowody nie zostaną objawione. Bo niby po co to komu?

Ja wieszczę swoje:
:569: Jeśli chodzi o Reiki to ma ona korzenie reikowe i była już znana i używana na długo przed okresem buddyjskim w Indiach. Oczywiście inaczej ją zwano. Jeśli ktoś chce jakieś "linie tradycji" ciągnąć to musi sobie zdać z tego sprawę że po jakimś czasie wiedza ta stanie się nieadekwatna dla współczesnego człowieka co (są tacy) widzą w przekazach osób nie przyjmujących że coś innego może istnieć. Linia słabnie. Brak rozwoju, integracji ze współczesnymi mocami itd.


Metatron napisał(a):
Barti napisał(a):Pierwszy raz słyszę, że uczniowie pytający mistrzów o ich linie Reiki są zmartwieni, że na linii mógł być jakiś psychopata....

A są zmartwieni ? Bo ja nic nie pisałem na ten temat.
Może są.
Cholera ich tam wie..


Myślałem, że martwisz się, że zachodnie Reiki, w które większość z nas jest zainicjowana, ma na początku linii Pana Hayashi, który popełnił samobójstwo, czym, zdaniem niektórych dzisiejszych opiniujących, udowodnił swoje niepełne zdrowie psychiczne. Szczególnie ten fakt podkreślają niektórzy działacze katoliccy.
Cieszę się, że nie podzielasz tej opinii.
Hayashi - ja czytałem że odmówił zaokrętowania go podczas wojny i dlatego ......... popełnił sepuku co dla japończyków jest wyjściem honorowym a dla europejczyków ....... brakiem zrozumienia.

Metatron napisał(a):
Barti napisał(a):Najogólniej rzecz biorąc, w Reiki są trzy główne linie: od Usui - bez zmian w oryginalnym japońskim podejściu, od Usui/Hayashi/Takata - Reiki tzw. "zachodnie" i od Gabrielsena - całkowicie modernistyczne.

Brawo - znowu oczywista oczywistość. Jednak nie tylko Gabrielsen wypuścił swoje Reiki- i na pewno nie jest to żadna główna linia. Ma swoich fanów - to wszystko.


Co prawda, to prawda.

Zapomnieliście o osobach które mają inicjacje każdą gdzie indziej. Nie mają jakiejś jednej linii przekazu. Będąc składakiem zaczynają nową drogę

Nie bardzo rozumiem o czym mówisz.
Każdy, kto zna Boga, wie, że zanim Go poznał, chodził jak ślepy, nie widząc Go, mimo, że On był i jest WSZĘDZIE.

Jeśli chodzi o boga to nie obraź się Barti ale podobno boga w piekle nie ma a więc nie jest wszędzie.
A jeśli idzie o poznanie to skoro się go nie zna to go nie ma.
:569:
Avatar użytkownika
mar iusz
 
Posty: 1655
Dołączył(a): 2010-06-16, 09:19

Re: Reiki bez symboli i bez inicjacji

Postprzez nakme » 2014-02-08, 00:06

mar iusz napisał(a):Hayashi - ja czytałem że odmówił zaokrętowania go podczas wojny i dlatego ......... popełnił sepuku co dla japończyków jest wyjściem honorowym a dla europejczyków ....... brakiem zrozumienia.

Dokładnie tak samo mi przekazano. I chociaż ta kultura jest mi obca, to szanuję jego decyzję - to się chyba nazywa tolerancja ;)

Jeśli chodzi o linię przekazu to ja właśnie musiałabym podać trzy linie, do trzech stopni Usui Reiki, bo na każdym poziomie miałam innego nauczyciela.
Avatar użytkownika
nakme
 
Posty: 273
Dołączył(a): 2010-01-23, 19:08
Lokalizacja: Anglia

Re: Reiki bez symboli i bez inicjacji

Postprzez Barti » 2014-02-08, 13:59

nakme napisał(a):Z przytoczonego przez Ciebie tekstu wywnioskowałam, że nawet jeśli doszło do samo-inicjacji to inicjacja "rzeczywista" od Mistrza Reiki tu na ziemi jest przydatna. Twoja pierwsza wypowiedź stoi z tym w sprzeczności


nakme napisał(a):czy osoby z samoistną inicjacją chcą być nazywani Reikowcami, czy też co niektórzy Reikowcy chcą, żeby nazwę Reiki rozszerzyć na tę grupę osób.



Peggy Jentoft pisała przytoczone stanowisko około 10 lat temu, w świecie duchowym od tamtego czasu sporo się zmieniło.
Ja się cieszę, że Peggy nie wahała się pokazać zjawiska, które przy okazji mistrzowania Reiki, zawsze współistniało.

Podejrzewam, że wielu z nas było Reikowcami bez inicjacji, zanim poszliśmy po pierwszą inicjację w Reiki. Na pewno tak było ze mną. Mogę w pełni potwierdzić doświadczenia Peggy, że inicjacje rozwinęły siłę i możliwości Reiki - przynajmniej te odczuwalne. A czy to było i jest potrzebne? To już zależy od potrzeb i losu poszczególnych osób.

Nie masz prawa generalizować i skazywać wszystkich ludzi używających uzdrawiających energii na poddanie się inicjacji "dla sprawdzenia, czy to co używają, to jest Reiki". Sama Peggy, oczywiście do tego nie namawia. Natomiast ten, kto chce nazywać siebie Reikowcem przy okazji uzdrawiania energią, powinien rozsądnie zweryfikować tę nazwę, by być traktowanym jak Reikowiec. Czy przez inicjację?
Absolutnie nie.
I tu się z Peggy nie zgadzam.
Nie trzeba inicjacji by się przekonać że uzdrawiająca energia wykorzystywana przez daną osobę to jest Reiki.

W czym jest problem, że z przytoczonym stanowiskiem Peggy zgadzam się częściowo?

nakme napisał(a):kościół Reiki potępia


Nie rozpowszechniaj bzdur.
nakme napisał(a):człowiek uczony w piśmie

W historii i we współczesności Reiki, a w innych dziedzinach, w których jestem, lub byłem zaangażowany, nie brakowało i nie brakuje uczonych w Piśmie. Nie jest mi z tymi ludźmi po drodze. Robię swoje.

nakme napisał(a):co skłoniło Cię do "odgrzania" tego tematu?

To samo, co sprawia, że Ty w tym temacie piszesz.

mar iusz napisał(a):Jeśli chodzi o Reiki to ma ona korzenie reikowe i była już znana i używana na długo przed okresem buddyjskim w Indiach.


Lol, ja bym to określił słowem "reikopodobne", tylko ktoś się znowu może obruszyć :D

Reiki istnieje i działa od Stworzenia Świata. Jest - moim zdaniem - starsza od najstarszych istot żywych. Potęga Energii Miłości i Życia najpierw przygotowała ekosystem dla ulokowania w nim żyjących istot.

mar iusz napisał(a):Hayashi - ja czytałem że odmówił zaokrętowania go podczas wojny i dlatego ......... popełnił sepuku co dla japończyków jest wyjściem honorowym a dla europejczyków ....... brakiem zrozumienia.

Dla mnie Hayashi jest bardzo pozytywną pełną odcieni kolorów życia osobą i bardzo się cieszę, że jest on w mojej linii Reiki.
Samobójstwa są popełniane często w momentach depresji i tym samym, są wynikiem bardziej stanu chorobowego, niż świadomej wolnej woli. Honorowe samobójstwo Hayashi ... - należy się szacunek.

Każde samobójstwo jest w jakiejś części klęską społeczeństwa, w którym samobójca żył.

mar iusz napisał(a):A jeśli idzie o poznanie to skoro się go nie zna to go nie ma

Wiem coś o tym.
I wiem jak ciężko idzie się przez świat, w którym nie ma Boga.

Pozdrawiam serdecznie. :)
Avatar użytkownika
Barti
 
Posty: 781
Dołączył(a): 2006-03-16, 17:12
Lokalizacja: Katowice

Re: Reiki bez symboli i bez inicjacji

Postprzez Metatron » 2014-02-08, 14:10

Wiesz barti - ta rozmowa zaczyna być naprawdę mało merytoryczna.
Ogólnie chodzi tu o to że, Ty uważasz się za osobę na takim poziomie - na którym ja wiem że ty nie jesteś.
Poza tym nie wiedzieć czemu jestem zły na ciebie za to, że ty nie jesteś na takim poziomie poznania i wolności umysłu co ja.
Wpadłem w pułapkę umysłu i ego i Ty również. Gdy wejdziesz wyżej zauważysz to.
Dlatego kończę tą dyskusję. Może się ją fajnie czyta - ale dla mnie jest stratą czasu. Wolę iść zanurzyć się w medytacji niż, obijać się o ściany ludzkich założeń i wyobrażeń.
I wierz mi Barti - mimo że tak uważasz, to nie poznałeś do końca Boga. Tak samo jak nie poznałeś do końca Reiki - dlatego nie masz prawa osądzać i klasyfikować ludzi co do rezultatów ich samoinicjacji.
Avatar użytkownika
Metatron
Administrator
Administrator
 
Posty: 2132
Dołączył(a): 2005-05-07, 12:09
Lokalizacja: Toruń ^_^

Re: Reiki bez symboli i bez inicjacji

Postprzez Barti » 2014-02-08, 14:21

Metatron napisał(a): Ty uważasz się za (...)

Metatron napisał(a):ja wiem że ty nie jesteś (...)

To właśnie jest ta sławna pułapka ego :)

Metatron napisał(a):mimo że tak uważasz, to nie poznałeś do końca Boga


Na podstawie fałszywego założenia wyciąga się prawdziwe wnioski - szczególna konstrukcja logistyczna uwiarygodniona właśnie prawdziwymi wnioskami, wykorzystywana w erystyce do gnębienia przeciwników.

Ocenianie osób to trudna i niewdzięczna dziedzina :)
Odradzam, ja już dawno w tym nie robię :D

A Reiki znam i wiem jakie jest jej źródło i znamiona.
Gdybym nie wiedział - nie śmiałbym uważać się za Mistrza Reiki.
Czułbym się dziwnie, gdybym musiał sprawdzać świadectwa i linie ludzi twierdzących, że są Reikowcami, aby upewnić się, że rzeczywiście nimi są. Nie potrzeba mi tego.
Avatar użytkownika
Barti
 
Posty: 781
Dołączył(a): 2006-03-16, 17:12
Lokalizacja: Katowice

Re: Reiki bez symboli i bez inicjacji

Postprzez mar iusz » 2014-02-08, 15:27

Barti napisał(a):A Reiki znam i wiem jakie jest jej źródło i znamiona.

Nawet Usui by tak nie powiedział.
Mistrzem Reiki moim zdaniem jest ten kto umie praktycznie wykorzystać energię.
Barti napisał(a): nakme napisał(a):kościół Reiki potępia



Nie rozpowszechniaj bzdur.

Nie kościół tylko poszczególni księża a nawet całe parafie czy biskupstwa. To że papież na ten temat się oficjalnie nie wypowiedział nie znaczy że jego współpracownicy nie wykazują niezdrowych zapędów.
http://odnowa.diecezja.waw.pl/index.php ... Reiki.html
fragment:
Bardzo niebezpieczny w doktrynie reikowców jest ich synkretyzm religijny, czyli stawianie na równi Objawienia Bożego w chrześcijaństwie z religiami naturalnymi, co miałoby znaczyć zrównanie chrześcijaństwa z religiami naturalnymi (np. Jezus jest zrównany z Buddą). Synkretyzm religijny oznacza także, iż to sam człowiek wybiera, według własnego uznania, z różnych systemów religijnych to, co sam uzna za stosowne, tworząc swoisty nowy system religijny. Tak więc w sprawach religii człowiek sam z siebie czyni ostateczny autorytet. W omawianym przez nas przypadku, p. Krystyna Włodarczyk-Królicka głosi, że można być chrześcijaninem i jednocześnie wierzyć w Reiki i praktykować ją. W ten sposób podchodzi do zagadnień religii niebezpieczny i potępiony przez Kościół katolicki ruch New Age. Znamienną jego cechą jest swoiście rozumiana tolerancja, zamazująca wyjątkowość chrześcijaństwa wobec innych naturalnych religii.

Krystyna Włodarczyk-Królicka pyta, czym różni się uzdrowienie chrześcijańskie od tego, co czynią praktykujący Reiki. W chrześcijaństwie istnieje charyzmat uzdrawiania w sensie nadprzyrodzonym, ale jest on czymś całkowicie innym od praktykowania białej magii
Podkreśliłem: niebezpieczny i potępiony, przez KK, tolerancja, biała magia.
Już tylko ten mały przykład pokazuje czym jest KK.
Brak:
tolerancji,
samostanowienia/wolności-danej przez ich Boga (Biblia)
nieuznawanie różnorodności powstałej/stworzonej przez Boga itd.
Barti napisał(a): nie brakowało i nie brakuje uczonych w Piśmie.

Żaden z nich nie dał jakiegokolwiek dowodu na to że interpretuje jakiekolwiek zjawisko "nadprzyrodzone" w zgodzie z jego istotą duchową.
http://jw-forum.de/index.php?/topic/154 ... ja-biblie/
Mały przedruk
Tłumacz chce, aby jego przekład się podobał, a uczony dąży wyłącznie do poznania prawdy, nawet najmniej atrakcyjnej. Jest to jedno ze źródeł rozbieżności między tym, co można wyczytać z obszernych komentarzy do Biblii, a tym, co można znaleźć w przekładach. Z Markiem Pielą rozmawiają Justyna Siemienowicz i Marcin Sikorski

Czy Bóg stworzył niebo i ziemię?

Tak jest napisane w Biblii.

Trzy lata temu świat obiegła wiadomość, że holenderska badaczka Biblii dowiodła, iż Bóg wcale nie stworzył świata, a jedynie oddzielił niebo od ziemi…

Ellen Van Wolde faktycznie przedstawiła nową interpretację czasownika użytego w pierwszym zdaniu Księgi Rodzaju, jednak bibliści przez te trzy lata dopatrzyli się w jej argumentacji kilku słabości, więc jej twierdzenia pozostały hipotezą. I tak np. zwrócono uwagę, że czasowniki znaczące "oddzielić" wymagają dopełnienia w postaci przyimka "od" (jak w "oddzielić coś od czegoś") lub "między" (jak w "rozróżniać między czymś a czymś"), a tymczasem czasownik tradycyjnie tłumaczony jako "stworzyć" ani razu z takimi przyimkami w Biblii się nie pojawia. Zauważono też, że tego samego czasownika, co w pierwszym zdaniu Księgi Rodzaju, używa się w innych fragmentach Biblii w kontekstach, w których tłumaczenie "oddzielić" jest niemożliwe, np. prorok Amos (4, 13) powiada, że Bóg "stwarza wiatr". Chciałbym zapytać prof. Van Wolde, od czego Bóg oddziela wiatr.


Czy sądzi Pan, że usłyszymy jeszcze o podobnych – choć może trudniejszych do obalenia – kontrowersjach związanych z rozumieniem słów Biblii?

Tak. Są pewne słowa czy wyrażenia, które pojawiają się w Biblii rzadko, np. tylko raz lub dwa, a na dodatek niekiedy w niejasnym kontekście. Takie wyrażenia przestały być zrozumiałe dawno temu, wskutek czego kopiści, przepisujący teksty biblijne zanim wynaleziono druk, popełniali właśnie w tych miejscach błędy literowe, co oczywiście jeszcze bardziej utrudniło właściwą interpretację trudnych fragmentów. A wśród nich są i takie, które obrosły w rozmaite interpretacje teologiczne, jak np. fragment, który w Biblii Tysiąclecia (BT) tak przetłumaczono: "niewiasta zatroszczy się o męża" (Jr 31, 22) – dawniejsi egzegeci odnosili te słowa do Matki Bożej i Jej Syna, a dziś uważa się je za niezrozumiałe.


Wielkie odkrycia archeologiczne, których dokonano w XIX i XX w., pomogły zrozumieć wiele wcześniej niejasnych lub błędnie interpretowanych fragmentów Biblii. Odkryto m.in. dużo tekstów w języku ugaryckim, bardzo podobnym do hebrajskiego biblijnego, w którym spisano różne utwory literackie, co prawda nie na cześć Jahwe tylko na cześć Baala. Okazuje się, że teksty te zawierają podobne wyrażenia, co niektóre niejasne fragmenty Biblii. Dzięki temu pewne wersety biblijne jesteśmy dziś w stanie tłumaczyć lepiej niż 100 lat temu. Nie rozwiązano jednak jeszcze wszystkich trudności interpretacyjnych, zatem nie jest wykluczone, że w przyszłości, dzięki nowym odkryciom archeologicznym, zmieni się nasze rozumienie niektórych fragmentów Biblii. Jednak takie rewolucje egzegetyczne będą dotyczyć raczej pojedynczych, rzadko używanych w Biblii wyrażeń, nie zaś całości tekstu biblijnego ani idei czy konceptów często w nim się pojawiających, w kontekstach raczej jednoznacznych, a do takich należy kwestia stworzenia świata przez Boga.

Czy zmiany w tłumaczeniach mogą spowodować zmiany w teologii?

Oczywiście, przecież teologia chrześcijańska to w dużej części interpretacja Biblii. Są w Biblii fragmenty, którym teologia przypisuje duże znaczenie, a których interpretacja (zatem i tłumaczenie) bynajmniej nie jest oczywista. Podam jeden przykład. Kiedy Bóg ukazał się Mojżeszowi w krzaku gorejącym, Mojżesz nalegał, aby Bóg wyjawił mu swoje imię. Bóg udzielił odpowiedzi, którą jedni uważają za wymijającą, a inni za rzeczową. Ja należę do tych pierwszych i uważam, że odpowiedź Boga należy tak tłumaczyć: "Jest mi obojętne, jakim imieniem będziesz się do mnie zwracał".

Widzę zdziwienie na Państwa twarzach – całkiem uzasadnione. Tradycyjnie tłumaczy się bowiem tę odpowiedź tak: "Jestem, który jestem". Proszę zwrócić uwagę, że ten przekład zawiera błąd gramatyczny, z którego powodu zdanie to nie ma sensu. Przekład bpa Romaniuka: "Ja jestem Tym, który jest", jest gramatycznie bezbłędny, rozumiemy go bez trudu, domyślamy się, że zdanie takie wypowiedziane przez Boga może być przedmiotem głębokich rozważań teologicznych. Nie taki jest jednak sens oryginału, który niedwuznacznie daje tu do zrozumienia, że to, czego zdanie dotyczy, zatem kwestia imienia Bożego, nie ma dla mówiącego, czyli Boga, żadnego znaczenia.

Dlaczego Mojżesz usłyszał taką właśnie odpowiedź? W religiach politeistycznych jest bardzo istotne, by każdy z bogów miał swoje imię. Bo jak inaczej ludzie mogliby adresować swe modlitwy czy ofiary? Objawiający się zaś Mojżeszowi w krzaku Bóg, oznajmia mu, że jest jedyny, że poza Nim nie ma żadnych innych bóstw, dlatego też można się do Niego zwracać rzeczownikiem pospolitym "Boże", tak jak dziecko zwraca się do rodziców "Mamo", "Tato", a nie po imieniu, bo ma jednego ojca i jedną matkę. Nasi czytelnicy z pewnością zadają sobie pytanie, skąd wiem, że odpowiedź Boga dana Mojżeszowi z krzaku gorejącego znaczy coś zupełnie innego niż jej tradycyjne tłumaczenia. Dla mnie argumentem rozstrzygającym są ustalenia filologiczne. Zauważono, że zdań zbudowanych podobnie jak owa wypowiedź Boga jest w Biblii więcej i zawsze pojawiają się one w kontekście, który wskazuje na sens "to, o czym mowa, jest obojętne". Nie zaskakuje mnie jednak fakt, że tę samą konstrukcję gramatyczną ci sami tłumacze raz przekładają tak: "Upieczcie, co chcecie upiec" (BT, Wj 16, 23), tj. upieczcie, co tylko chcecie, a raz tak: "Jestem, który jestem". Tłumacze mają swoje powody, aby trzymać się tradycyjnej interpretacji, wbrew znanym im przecież ustaleniom filologicznym.

Chyba właśnie dlatego, że tłumacze zdają sobie sprawę, że pewne fragmenty Biblii, źle zinterpretowane przed wiekami, stały się podstawą wielu idei teologicznych, tradycyjna, ale z filologicznego punktu widzenia błędna interpretacja pokutuje we współczesnych przekładach. Może być jeszcze jeden powód takiej praktyki. Prawie każdy tłumacz, nie tylko Biblii, chce dokonać przekładu, który zyska aprobatę czytelników. Być może tłumacze boją się, że gdyby zamiast "Jestem, który jestem" Bóg rzekł "Jest mi obojętne, jakim imieniem będziesz się do mnie zwracał", to czytelnik czułby zawód, że w tak kluczowej scenie objawienia padają nie głębokie stwierdzenia teologiczne, lecz banalne uwagi dotyczące technicznych kwestii komunikacji. Tym właśnie różni się interpretacja tekstu dokonywana przez filologa od praktyki tłumaczeniowej. Tłumacz chce, aby jego przekład się podobał, a uczony dąży wyłącznie do poznania prawdy, nawet najmniej atrakcyjnej. Jest to jedno ze źródeł rozbieżności między tym, co można wyczytać z obszernych komentarzy do Biblii a tym, co można znaleźć w przekładach.

Czy jest więcej takich fragmentów, tzn. zarazem kontrowersyjnych i kluczowych dla teologii czy szerzej religii?

Tak. Są fragmenty teologicznie doniosłe, które zdaniem filologów należy zupełnie inaczej rozumieć niż to zostało przyjęte w praktyce przekładowej. W Księdze Kapłańskiej czytamy: "masz kochać bliźniego swego, jak siebie samego" – tak to brzmi w tradycyjnych przekładach. Natomiast faktycznie werset ten znaczy najprawdopodobniej: "masz kochać bliźniego swego, który jest taki sam jak ty". Ludzie Starego Testamentu znali pojęcie kochania kogoś tak jak siebie samego. Pojawia się ono np. dla wyrażenia miłości, jaką darzył Dawid swego przyjaciela Jonatana, ale w tym przypadku użyto zupełnie innego zwrotu niż ten, jaki spotykamy w zacytowanym fragmencie Księgi Kapłańskiej. Werset ów nie mówi bowiem w istocie, iż należy kochać każdego człowieka jak siebie samego, tylko że należy kochać wyłącznie tych ludzi, którzy są do nas podobni, a więc naszych współplemieńców. Znaczenie to harmonizuje z etyką Starego Testamentu, którą w dużej mierze kształtowała nadrzędna zasada, by pozytywne uczucia ograniczać jedynie do swoich ziomków. Uniwersalizm, który rozszerzył nakaz miłości na wszystkich ludzi, pojawia się w judaizmie dość późno.

To jest zdanie często później powtarzane przez Jezusa…

Tak, ale słowa Chrystusa zachowały się w wersji greckiej, która może znaczyć tylko "kochać bliźniego swego jak siebie samego". Jeśli przyjmujemy, że Biblię stanowi i Stary i Nowy Testament łącznie, to można powiedzieć, że Chrystus zreinterpretował po swojemu pisma wchodzące w skład Starego Testamentu. Jeśli więc tłumacz przyjmuje, że Nowy Testament jest równie natchniony jak Stary i razem stanowią nierozerwalną całość, to może on też uznać, że tłumacząc Stary Testament należy go interpretować w świetle Nowego Testamentu. Nawet jeśli jest nieprawdopodobne, aby autorzy ludzcy Starego Testamentu przewidywali, że po wiekach ich słowa zostaną zupełnie inaczej zrozumiane przez Chrystusa. Dla filologa nie ma to znaczenia, że ktoś zrozumiał sporny werset biblijny inaczej, niż to wynika z analizy naukowej tekstu, ale dla człowieka wierzącego może to być ważniejsze niż wszelka argumentacja filologiczna.

Wydaje się jednak, że człowiek wierzący także powinien znać te kontrowersje interpretacyjne, że pozwoliłoby mu to lepiej poznać Jezusa, a w konsekwencji być może także lepiej rozumieć swoją wiarę.

Zgadzam się. Ludzie wierzący powinni wiedzieć, jak filologowie interpretują pewne fragmenty, gdyż dzięki temu mogą być przygotowani do dyskusji z ludźmi niewierzącymi, dla których takie rozbieżności między naukową a religijną interpretacją tekstów świętych są często orężem w polemice. Wiedząc, że filologia odrzuca tradycyjne rozumienie pewnych fragmentów Biblii nie musimy przecież zmieniać z tego powodu treści swej wiary religijnej. Weźmy jako przykład zapowiedź przyjścia Mesjasza na skutek niepokalanego poczęcia. Najprawdopodobniej dotyczący tego werset w Księdze Izajasza nie znaczy, że pocznie i porodzi syna dziewica, tylko szerzej – kobieta, a nawet mężatka, czyli prawdopodobnie już nie dziewica. W Starym Testamencie dziewictwo kobiet miało duże znaczenie i dlatego istnieje w języku hebrajskim wyraz znaczący "dziewica", ale to nie jego użył Izajasz w proroctwie. Jednak już w Septuagincie, greckim przekładzie Starego Testamentu, dla oddania hebrajskiego wyrazu znaczącego "młoda kobieta" użyto słowa greckiego, które oznacza wyłącznie dziewicę. I właśnie tę wersję grecką cytują ewangeliści. Jeśli zatem czytelnik wierzy, że Nowy Testament jest tak samo natchniony jak Stary, to ma prawo reinterpretować werset Izajasza zgodnie z tym, jak rozumieli go ewangeliści.

Jaki przekład jest zatem najlepszy dla człowieka wierzącego? Taki, który będzie zachowywał tradycję, czy taki, który uwzględnia przede wszystkim racje filologiczne?

Myślę, że najlepszy przekład to taki, który jest opatrzony dobrymi komentarzami, w których podaje się warianty tłumaczeń i przytacza racje za nimi stojące. Zresztą Kościół katolicki akceptuje wyłącznie przekłady komentowane. Jest to bardzo dobre podejście, bo naprawdę trudno w jednym przekładzie zawrzeć kilka interpretacji często prawie tak samo uprawnionych.
Czy w świetle dotychczasowych rozważań może Pan jako filolog powiedzieć, że Biblia jest dobrze przetłumaczona?
Przekładów Biblii jest mnóstwo, są wśród nich lepsze i gorsze.

A co dla filologa oznacza dobry przekład?

Dobry przekład to przekład wierny, czyli taki, którego odbiorca reaguje na tekst w sposób zbliżony do tego, w jaki reaguje na oryginał odbiorca tegoż. Na tę reakcję składają się różne elementy, np. rozumienie tekstu, czyli przypisanie tekstowi konkretnego znaczenia. Jeśli tak rozumieć wierność przekładu to przekład "Jestem, który jestem" czy "Miłuj bliźniego swego jak siebie samego" nie jest wierny, bo dzisiejszy czytelnik polski przypisuje temu tekstowi inne znaczenie niż przed wiekami czytelnik oryginału. Ciekawe natomiast, że zupełnie inaczej "wierność przekładu" rozumieją ludzie niebędący przekładoznawcami. Okazało się, że za najwierniejszy przekład uważają oni najczęściej tłumaczenie jak najbardziej dosłowne, ale jeszcze zrozumiałe.

Kiedy jednak ta reakcja, będąca rękojmią wierności przekładu, jest taka sama lub jak najbardziej zbliżona do tej, jaka charakteryzowała odbiorcę oryginału?

Najważniejsze, by przekład miał to samo znaczenie, co oryginał, na co już zwróciliśmy uwagę. Jeśli oryginał jest zrozumiały, a przekład nie, to taki przekład na pewno nie jest wierny. Spójrzmy na przekład Izajasza 61, 10: „Ogromnie się weselę w Panu” (BT) – jest on niezrozumiały, tj. nie wiadomo, co znaczy w tym kontekście wyrażenie "w Panu". Oryginał jest zrozumiały i znaczy "cieszę się z Boga". Albo tradycyjny przekład Rdz 24, 2: "Połóż mi swą rękę pod biodro" (BT) – polski czytelnik nie rozumie ani jaki ruch czy gest ma wykonać sługa Abrahama, do którego patriarcha zwraca się w tych słowach, ani też, po co miałby to robić. Czytelnik oryginału rozumie, że Abraham prosi, aby sługa wykonał zwyczajowy gest towarzyszący przysiędze, a polegający na dotknięciu części ciała, służących do płodzenia potomstwa, które w tamtych czasach uważano za najcenniejsze dobro w życiu człowieka. Nawiasem mówiąc, redaktorzy przekładu Pisma św., zwanego Biblią Paulistów, poprosili mnie, abym przekład skorygował przed publikacją. Zaproponowałem, aby ten właśnie werset tak tłumaczyć: "Podnieś rękę i przysięgnij mi", czyli aby zastąpić oryginalny gest takim, który w naszej kulturze towarzyszy przysiędze. Jako wyjście alternatywne, ale w sumie pół żartem, podałem przekład, który w przeciwieństwie do BT przynajmniej zrozumiale opisuje oryginalny gest: "Włóż mi rękę między nogi" – co oczywiście wymagałoby wyjaśnienia w przypisie, co taki gest znaczył. Byłem niemało zdziwiony, gdy w opublikowanej wersji znalazłem właśnie ten drugi przekład, który czytelnika może szokować. Ale wróćmy do zagadnienia wierności przekładu. Nawet jeśli oryginał i przekład mają to samo znaczenie, tłumaczenie może być niewierne stylistycznie. Np. ks. Stanisław Łach tak przetłumaczył Rdz 19, 16: " uchwycili rękę obu jego córek i wyprowadzili za miasto" – rozumiemy bez trudu, że aniołowie złapali te dziewczyny za ręce i siłą wyprowadzili z Sodomy. Jednak przekład ks. Łacha nas śmieszy, bo sugeruje, jakoby córki Lota miały jedną wspólną rękę. Oryginał ani nie zawiera takich absurdalnych sugestii, ani nie jest śmieszny w tym miejscu, z czego wynika, że przekład ks. Łacha nie jest wierny.

Jakie są przyczyny różnic między oryginałem a przekładem?

Powodów, dla których nawet najlepszy przekład zawsze jakoś różni się od oryginału, jest wiele. Czytelników może zainteresować jeden czynnik, który moim zdaniem bardzo wpływa na to, że wiele przekładów Biblii poważnie odbiega od oryginału stylistycznie, a często i znaczeniowo. Jak już mówiłem, tłumacz prawie zawsze stara się tak tłumaczyć, aby przekład podobał się czytelnikom. Jeśli tłumacz sądzi, że oryginał jest pod jakimś względem niedoskonały, to stara się go poprawić w przekładzie. Tak też dzieje się z Biblią. Są w Biblii wyrażenia, które mają w oryginale dość banalne znaczenie, a w przekładach zdają się nabierać niezwykle głębokich treści. Przykładem może być Ps 24, 6 w przekładzie bpa Romaniuka: "Oto ludzie, którzy Go szukają, to ci, co Twego oblicza szukają". Tłumaczenie to zawiera metaforę, którą moim zdaniem polski czytelnik zrozumie w ten sposób, że mowa o ludziach, którzy wysiłkiem umysłowym czy poprzez obserwację świata poszukują jakichś dowodów na istnienie Boga, albo może próbują poprzez kontemplację rzeczywistości dociec natury jej Stwórcy. Można też to tłumaczenie odnieść do tych, co poszukują prawdziwej religii, tj. mają krytyczny i pełen wahań stosunek do doktryn religijnych, ale zarazem odczuwają potrzebę transcendencji. Tymczasem oryginał wyraża tu bardziej banalne znaczenie: "oto ludzie, którzy zabiegają o łaskę Boga". Rozumiem, że wielu tłumaczy odczuwa pokusę, aby wyrazić w przekładzie głębokie i subtelne znaczenia, których nie ma w oryginale, i stąd tłumaczenie jak u bpa Romaniuka.

Jeśli natomiast chodzi o styl, to w oryginale Stary Testament nie brzmi jakoś szczególnie osobliwie, gdy się go porówna z innymi tekstami hebrajskimi, jemu współczesnymi. W starożytnym Izraelu uważano, że teksty sakralne – traktujące o Bogu i życiu religijnym – powinny być utrzymane w takim samym stylu jak teksty literackie dotyczące zagadnień świeckich. Skąd to wiadomo? Otóż odkryto pochodzącą z tamtego czasu korespondencję i okazało się, że w listach prywatnych dotyczących np. transakcji handlowych występują takie same zwroty jak w tekstach biblijnych. Ponieważ przez wieki uważano przekład dosłowny za najwierniejszy, kalkowano w przekładach hebrajskie konstrukcje gramatyczne i tak powstał w polszczyźnie tzw. styl biblijny, którego używanie w tłumaczeniu powoduje jednak automatycznie jego niewierność wobec oryginału, który brzmi dokładnie tak samo, jak inne ówczesne teksty hebrajskie, o charakterze świeckim.

Gdyby dzisiaj ktoś napisał list, naśladując ów polski styl biblijny, to wywołałoby to co najmniej zdumienie, bo przecież taki styl przystoi tylko tekstowi sakralnemu. W czasach biblijnych natomiast nie uważano, że tekstom sakralnym przysługuje jakaś specjalna odmiana stylistyczna języka, lecz, że o tym, co boskie, powinno się mówić w taki sam prosty, zrozumiały dla wszystkich sposób, jak w przypadku spraw ludzkich. Z biegiem stuleci zaś europejscy czytelnicy Biblii na skutek lektury dosłownych jej przekładów doszli do wniosku, że teksty sakralne muszą być utrzymane w zupełnie innym stylu niż teksty dotyczące zagadnień świeckich.

Oddzielono sacrum od profanum…

Tak i ten podział na sacrum i profanum zgodnie z oczekiwaniami współczesnych czytelników Biblii powinien odzwierciedlać się nie tylko w tematyce, lecz także w samym języku tekstu sakralnego. Tłumacze znają te oczekiwania i się do nich dostosowują, choć oznacza to niewierność wobec oryginału.
Tyle o uczonych w piśmie.

MAREK PIELA – pracownik Katedry Językoznawstwa Afroazjatyckiego w Instytucie Orientalistyki UJ, zajmuje się gramatyką współczesnego języka hebrajskiego oraz przekładami Biblii.
Barti napisał(a):Samobójstwa są popełniane często w momentach depresji i tym samym, są wynikiem bardziej stanu chorobowego, niż świadomej wolnej woli

Z tego co ja wiem popełni sepuku bo nie chciał brać udziału w zabijaniu innych. A to już jest Świadome określenie swojego stanowiska.
Avatar użytkownika
mar iusz
 
Posty: 1655
Dołączył(a): 2010-06-16, 09:19

Re: Reiki bez symboli i bez inicjacji

Postprzez N_EM_O » 2014-02-08, 19:45

mar iusz napisał(a):Mistrzem Reiki moim zdaniem jest ten kto umie praktycznie wykorzystać energię.

Właśnie :D , nie sztuka duzo mówić, cytować innych.... sztuka wykorzystać to co się ma.
W tym temacie padł cytat z Biblii " po owocach poznacie..."
Uważam, że to jest sedno sprawy. Trzeba się zastanowić, jakie są moje owoce.... czy drzewo na którym rosną jest małe, karłowate a daje piękne duże, soczyste owoce, czy też drzewo jest wielkie, wybujałe z piękną dużą koroną, pięknymi listkami w wielkiej ilości a owoce wśród tej korony małe, cierpkie bo nie dociera do nich słońce przez tą zbyt wybujałą koronę ?
Ja jestem praktykiem , byłem praktykiem dużo wcześniej niż odkryłem Reiki i wcale nie twierdzę, że otrzymałem Reiki jeszcze przed inicjacją. I nie gadam ale robie swoje a owoce były widoczne. Owoców niektórych nie widziałem choć tak dużo o tym mówią.
Zaznaczam, że nie chcę nikogo urazić ale sprowadzić na ziemię :grin:
Należy działać a nie tylko o tym mówić.
Św. Paweł mówił, że należy napominać , nie chce mi się juz szukać cytatów w Jego listach. Pozdrawiam praktyków Reiki :grin:
N_EM_O
 

Re: Reiki bez symboli i bez inicjacji

Postprzez nakme » 2014-02-08, 21:54

Barti napisał(a):Podejrzewam, że wielu z nas było Reikowcami bez inicjacji, zanim poszliśmy po pierwszą inicjację w Reiki. ...

Nie masz prawa generalizować i skazywać wszystkich ludzi używających uzdrawiających energii na poddanie się inicjacji "dla sprawdzenia, czy to co używają, to jest Reiki".


Chodzi o słowo, które wg mnie jest nadużywane, jest pewnie wiele osób, które potrafią się posługiwać energią w celu uzdrawiania.

2 akapit, ja absolutnie tego nie powiedziałam, mam akurat podejście zupełnie odmienne, posiadają uzdrawiającą energię i po co ją nazywać?

Barti napisał(a):
nakme napisał(a):kościół Reiki potępia


Nie rozpowszechniaj bzdur.


Kościołem są ludzie przynależący do danej wiary, więc też ks. Natanek, wyznawcy telewizji Trwam i radia Maryja i o ich podejście mi chodziło, a nie oficjalne stanowisko Kościoła. Oficjalne stanowisko kościoła w sprawie homoseksualizmu jest też w miarę tolerancyjne, a praktyka idzie swoją drogą i chce ich leczyć, dobrze, że nie egzorcyzmować.

Barti napisał(a):
nakme napisał(a):człowiek uczony w piśmie

W historii i we współczesności Reiki, a w innych dziedzinach, w których jestem, lub byłem zaangażowany, nie brakowało i nie brakuje uczonych w Piśmie. Nie jest mi z tymi ludźmi po drodze. Robię swoje.


Chodziło mi o Ciebie, bo chcesz być postrzegany, przynajmniej tak się wydaje jako znawca wszystkich tematów. Nie odnoszę wrażenia, że jest Wam nie po drodze. Nasuwa się samoistnie pytanie co robisz?

Barti napisał(a):
nakme napisał(a):co skłoniło Cię do "odgrzania" tego tematu?

To samo, co sprawia, że Ty w tym temacie piszesz.


Twoje wypowiedzi skłoniły mnie do zabrania głosu, Twoje generalizowanie i wydawanie sądów.
Avatar użytkownika
nakme
 
Posty: 273
Dołączył(a): 2010-01-23, 19:08
Lokalizacja: Anglia

Re: Reiki bez symboli i bez inicjacji

Postprzez Barti » 2014-02-09, 13:04

N_EM_O napisał(a):
mar iusz napisał(a):Mistrzem Reiki moim zdaniem jest ten kto umie praktycznie wykorzystać energię.

Właśnie :D , nie sztuka duzo mówić, cytować innych.... sztuka wykorzystać to co się ma.
(...)
nie gadam ale robie swoje a owoce były widoczne.


Dokładnie!
Większość osób korzystających z energii by uzdrawiać, zaczyna to robić z odruchu serca, a nie z wyrachowania i obliczeń. Korzystają z możliwości natury, a nie idą do szamanów po "cudowne narzędzia".
I to jest naturalny kierunek.

W przypadku Reiki, coraz więcej ludzi dostrzega, że inicjacje nie są potrzebne do stosowania Reiki.
Szeroko i ciekawie pisze o tym Jaga Wiedźma i inne osoby:
http://www.ezoforum.pl/reiki/26777-reiki.html

Pewna pani, profesjonalnie zajmująca się od lat uzdrawianiem i hipnozą, o nicku "Health and Hypno", przeprowadziła przejrzyste rozumowanie, którego konkluzją jest:

Tak więc, mimo, że nie są "oficjalnie" dostrojeni do Reiki, wierzę, że są ludzie , którzy mogą nauczyć się uzdrawiać w bardzo podobny, a nawet dokładnie taki sam sposób, jak praktycy Reiki. I wiem, osobiście, że im więcej ćwiczę, tym uzyskuję lepsze wyniki, co jest sprzeczne z ideą, że gdy dostałam inicjację, to stałam się kanałem tej energii. Bo w takim przypadku, nie powinno mieć znaczenia, ile ćwiczę.

I jeśli to JEST ISTOTNE ile ćwiczę, to może, jeśli ludzie studiowali, medytowali, przeszli jakieś rytuały, po których powiedziano im, że teraz mogą uzdrawiać, UWIERZYLI, że stali się kanałem uzdrawiającej energii, a następnie rzeczywiście praktykują i poświęcają się pomaganiu innym, co może sprawiać, że te osoby będą miały prawo nazywać się Energetycznymi Uzdrowicielami.

A jeśli ludzie mogą wykonywać uzdrawianie energią, tak jak czynią to praktycy Reiki i jeśli Reiki nie jest czymś, zarządzanym przez organ zarządzający poprzez oficjalne udzielanie licencji lub stopni, to mogą chyba tacy ludzie umieścić kartkę papieru na ścianie ze swoim imieniem i nazwiskiem i tytułem "Praktyk Reiki I stopnia".

http://health-and-hypno.hubpages.com/hu ... -Necessary

Najważniejsze w Reiki jest praktykowanie, uzdrawianie, pomoc ludziom i światu. Dobre owoce tego widać i nie budzą wątpliwości.

Wszystkie dodatki do tego i dyskusje nad tym - są jedynie dodatkami i dyskusjami, a nie samym Reiki. :)
Avatar użytkownika
Barti
 
Posty: 781
Dołączył(a): 2006-03-16, 17:12
Lokalizacja: Katowice

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Mini systemy pracy z energią.

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Kto przegląda forum Forum przegląda 1 użytkownik :: 0 zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 1 gość (dane z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników online (51) było 2017-12-25, 16:05

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość